Recenzja „Slow burn. Kropla drąży skałę” K. Bromberg

Życie Haddie w jednej chwili rozpadło się na milion małych kawałeczków, a każdy jej kolejny dzień wypełniony jest ogromnym bólem oraz cierpieniem spowodowanym przez stratę osoby, która była dla niej wszystkim. Jej siostra zmarła ponad pół roku temu na raka piersi i od tamtego czasu Haddie nadal nie może pogodzić się ze stratą, jaka spotkała całą rodzinę. Kobieta za wszelką cenę pragnie przytłumić ból jaki powstał po stracie (imię) oraz ruszyć dalej. Jednak zadanie to okazuje się trudniejsze, niż wcześniej jej się to wydawało. Po śmierci siostry Haddie obiecuje sobie, że nie zwiąże się z żadnym mężczyzną, żeby nie musiał on cierpieć tak, jak bliscy (imię). Plan wydaje się dobry, jednak jego realizacja może okazać się znacznie trudniejsza. Czy komuś uda się przebić się przez mur, jakim szczelnie otoczyła się Haddie? Czy kobieta upora się w końcu ze śmiercią swojej siostry oraz pozwoli sobie na odrobinę szczęścia?

 ”Czas jest cenny. Marnuj go mądrze.”

Wszystko się zmienia gdy pewnego wieczoru na weselu swojej przyjaciółki Haddie spotyka Becketta, który jest całkowitym przeciwieństwem mężczyzn, z jakimi kobieta zazwyczaj się spotyka. Troskliwy oraz niezwykle spokojny Beckett nie ma nic wspólnego z buntownikami, jacy zazwyczaj najbardziej ją pociągają. Wspólnie spędzenie nocy z mężczyzną wydawało się Haddie dobry pomysłem, jednak kobieta już wkrótce może pożałować tak pochopnej decyzji. To, co miało być jedynie dobrą jednonocną zabawą przerodziło się w coś znacznie poważniejszego.  Haddie zawsze traktowała seks jako ucieczkę i wyznawała zasadę: „żadnych zobowiązań”. Jednak przy Beckecie kobieta po raz pierwszy od śmieci siostry poczuła, że żyje, a wspomnienia wspólnie spędzonej nocy coraz bardziej zaczynają ją nawiedzać. Czy mężczyźnie uda się przebić przez wszystkie bariery, jakimi otoczyła się Haddie?

 ”— Kocham cię. Do księżyca i z powrotem to za mało, Had. Zawsze będę cię kochała…”

Zarówno Haddie jak i Beckett nie są w stanie zapomnieć o pełnej namiętności nocy jaką wspólnie spędzili, a łącząca ich przyjaźń zamieniła się w coś znacznie poważniejszego. Czy kobieta zdobędzie się w końcu na odwagę i pozwoli komukolwiek zbliżyć się do siebie? Czy Haddie przestanie w końcu żyć przeszłością i da szansę rodzącemu się między nią a Becketem uczuciu? Już wkrótce ich znajomość zostanie poddana prawdziwej próbie od której może zależeć ich wspólna przyszłość. Haddie dowiaduje się czegoś, co całkowicie burzy jej świat i odbiera wszystkie nadzieje na szczęśliwe zakończenie. Czy w tak trudnych chwilach kobieta zrozumie, że nie musi walczyć samotnie z tym, co ją spotkało? Czy wbrew swojemu rozsądkowi oraz wszelkim zasadom Haddie da szansę rodzącemu się uczuciu oraz choć raz posłucha się swojego serca?

„Moją głowę zalewają obrazy. Wspomnienia, jakie moglibyśmy razem stworzyć, gdybym szczerze odpowiedziała na to pytanie. Gdybym dopuściła go do siebie… i pozwoliła sobie na odczuwanie emocji całym sercem, a nie po kawałkach, które mi się wymykają, gdy tracę ostrożność.” 

Książka „Slow burn. Kropla drąży skałę” to kolejna część serii Driven, która odniosła ogromny sukces na całym świecie. Pierwsze cztery tomy opowiadają o losach Rylee oraz Coltona, a kolejne trzy części są dodatkowymi opowieściami, w których głównymi bohaterami są zupełnie inne osoby, dzięki czemu można je spokojnie przeczytać bez jakiejkolwiek znajomości poprzednich tomów. W tej pozycji pokazana jest historia najlepszych przyjaciół Rylee oraz Coltona – Haddie oraz Becketta. Autorka po raz kolejny zrobiła na mnie ogromne wrażenie i coraz bardziej zaczynam utwierdzać się w przekonaniu, że koniecznie muszę zapoznać się z jej poprzednimi książkami. „Slow burn. Kropla drąży skałę” to prawdziwa mieszanka wybuchowa, która w jednej chwili potrafi rozbawić czytelnika, by za chwilę wzruszyć go do łez.

Beckett całkowicie podbił moje serce i zdecydowanie muszę zaliczyć siebie do jego wielbicielek. Bohater niejednokrotnie zaimponował mi swoją odwagą oraz poświęceniem dla bliskich mu osób. Haddie niestety trochę mnie rozczarowała i przez większą część książki miałam ochotę czymś w nią rzucić. Jej zachowanie było nieco irytujące i tylko Beckett uratował całą tę historię. Książka pomimo wszystkiego i tak bardzo mi się podobała i zdecydowanie dostarczyła wielu wrażeń. Autorka postarała się, żeby czytelnik ani przez chwilę się nie nudził i podczas czytania tej książki odczuł całą gamę emocji. Jeśli macie ochotę na emocjonującą oraz pełną namiętności historię, która całkowicie Was porwie, to ta pozycja jest zdecydowanie dla Was!

 Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu

septem_b

Seria Driven

                1. „Driven”                   2. „Fueled”                   3. „Crashed”              4. „Aced”

1. „Slow burn. kropla drąży skałę”   2. „Sweet ache. Krew gęstsza od wody”                                  3. „Hard beat. Taniec nad otchłanią” (recenzja wkrótce na blogu)

Moja ocena:

Treść: 8/10

Styl: 8/10

Okładka: 7/10

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Recenzja „Slow burn. Kropla drąży skałę” K. Bromberg

  1. Nie znam żadnej części z tej serii, ale kiedyś chętnie się do niej przekonam. Pozdrawiam! :)

  2. Bardzo lubię tą serię :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>