Recenzja „Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu” Anna McPartlin

502072-352x500

Maisie nigdy nie miała w życiu lekko i od najmłodszych lat musiała mierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Już jako młoda dziewczyna przeszła przez prawdziwe piekło, które już na zawsze naznaczyło jej życie oraz wywróciło jej świat do góry nogami. Kobieta została zgwałcona oraz bardzo brutalnie potraktowana przez chłopaka z którym umówiła się na pewnego dnia na randkę. Jakiś czas po tym wydarzeniu Maisie odkrywa, że zaszła z nim w ciąże, co jest niezwykle druzgocącą oraz nieoczekiwaną wiadomością dla całej rodziny. Jej matka za wszelką cenę chciała ją zmusić do małżeństwa z tym człowiekiem i uniknąć jakiegokolwiek skandalu. Kobieta zgadza się w końcu z matką i wychodzi za mąż za mężczyznę, którego tak bardzo nienawidzi. Jak się później okazało tej decyzji miała bardzo długo żałować..

 ”To właśnie ten moment, w którym wszystko się zaczyna… 
Wytrzymaj. Nie daj się. Żyj dalej i nie poddawaj się.”

Mąż Maisie przez lata katował kobietę i traktował jak worek treningowy. Dopiero pewien incydent zmusił ją do opuszczenia tego toksycznego związku i uwolnienia się raz na zawsze od swojego okrutnego męża. Wraz ze swoją córką Valerie oraz synem Jeremy’m kobieta postanowiła rozpocząć wszystko od nowa i zaznać tak bardzo upragnionego spokoju oraz szczęścia. Kobieta całkowicie oddała się pracy, wychowywaniu dzieci oraz opiece nad chorą matką, która ma dość poważną demencję. Wszystko wskazywało na to, że los w końcu im sprzyja oraz daje drugą szansę na zbudowanie wszystkiego od nowa w bezpiecznym oraz spokojnym miasteczku. Tak jest jednak do czasu, gdy pewnego dnia kobieta odkrywa, że jej syn zaginął w tajemniczych okolicznościach…

 „Muszę tego pragnąć wystarczająco mocno. Muszę w to wierzyć. Muszę robić, co tylko się da: wtedy stanę się, jak reszta chłopaków. To po prostu wymaga czasu i cierpliwości. Mogę się zmienić. Jeszcze nie jest za późno.”

Jeremy zawsze dbał o rodzinę i jak na swój młody wiek był niezwykle dojrzały oraz odpowiedzialny. Chłopak był świadkiem okrucieństwa ojca, który codziennie bił matkę oraz wprowadził w domu prawdziwy terror. Tamte wydarzenia nadal wywołują u niego ogromny ból, jednak chłopak za wszelką cenę pragnie zostawić trudną przeszłość za sobą i zaznać odrobiny normalności. Jeremy skrywa jednak przed wszystkimi pewną tajemnicę i jest gotowy zrobić wszystko, by nikt nie poznał jego sekretu. Co tak naprawdę wydarzyło się tej nocy kiedy zaginął? Czy może mieć to jakiś związek z jego przeszłością? Rozpoczyna się prawdziwy wyścig z czasem i policja robi wszystko co tylko może, by odnaleźć chłopaka całego i zdrowego. Jednak czy im się to uda? Jak skończy się ta historia?

 „-Chciałabym być teraz gdzieś indziej – oznajmiła w pewnej chwili Bridie.
-Gdzie, mamo?
-Tam, dokąd chodzi Jeremy.
-Czyli gdzie? Dokąd chodzi Jeremy? – Na ułamek sekundy w sercu Maisie pojawiła się nadzieja. Może Jeremy powiedział babci o czymś, co zataił przed resztą rodziny?
-Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu…”

To moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki i muszę przyznać, że książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Historia stworzona przez McPartlin jest niezwykle poruszająca oraz skłaniająca czytelnika do głębokiej refleksji. Sam opis nie wydał mi się z początku bardzo intrygujący, jednak wiele dobrego słyszałam o „Ostatnich dni królika” tej autorki i postanowiłam dać szansę tej książce. To była naprawdę bardzo dobra decyzja, ponieważ już dawno nie czytałam tak poruszającej pozycji. McPartin już od pierwszych stron buduje ogromne napięcie i aż do ostatniej strony nie wiedziałam, co tak naprawdę się wydarzy. Samo zakończenie było dla mnie dość szokujące i przyznaję, że spodziewałam się zupełnie innego wyjaśnienia całej sprawy.

To, co najbardziej mnie urzekło w tej książce to niesamowici bohaterowie, którzy są jedyny w swoim rodzaju. Moją zdecydowaną ulubienicą była matka Maisie, która cierpiała na demencję i swoimi wybrykami niejednokrotnie wywołała szeroki uśmiech na mojej twarzy. Sama główna bohaterka to dość niezwykła postać, która z całą pewnością może stać się inspiracją dla wielu osób. Jej siła oraz determinacja niejednokrotnie ogromnie mi zaimponowała. „Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu” to słodko-gorzka opowieść o trudach dorastania, braku akceptacji oraz o sile, jaką stanowi rodzina. Po przeczytaniu tej pozycji jeszcze kilka dni nie byłam w stanie zapomnieć o opowiedzianej historii. Książkę naprawdę polecam!

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu

Logo Harper Collins

Moja ocena:

Treść:     9/10

Styl:     10/10

Okładka:     9/10

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Recenzja „Gdzieś tam, w szczęśliwym miejscu” Anna McPartlin

  1. ~Cyrysia pisze:

    Na chwilę obecną nie mam w planach tej książki, ale zapisze sobie jej tytuł, to może w wolnym czasie się skuszę.

  2. ~Mirabelka pisze:

    Nie wiem czy autorka na siłę nie wcisnęła za dużo do tej historii, ale to może tylko opis jest taki szeroki. W sumie historia wydaje się intrygująca, chciałabym poznać to szokujące zakończenie ;>

  3. Jesteś kolejną osobą, na której ta książka zrobiła wielkie wrażenie. Mam ją w planach.

  4. Nie słyszałam o tej książce, ale może warto po nią sięgnąć ;) Na razie zapisuję tytuł, bo póki co nie mogę ogarnąć tego co powinnam :)

  5. ~Tea pisze:

    Już sama okładka niezwykle zachęca mnie do tej książki! :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>