Recenzja „Jedyny pirat na imprezie” Lindsey Stirling

Lindsey Stirling to amerykańska skrzypaczka, która ma na swoim koncie wiele sukcesów. Już od najmłodszych lat dziewczyna interesowała się grą na skrzypcach oraz tańcem. Jednak czy te pasje można ze sobą razem połączyć? Lindsey udowodniła, że jeśli ktoś czegoś naprawdę pragnie i jest ogromnie zdeterminowany, to może osiągnąć prawie wszystko. Jednak czym dziewczyna tak naprawdę się wyróżnia spośród innych? Oraz czemu zawdzięcza tak ogromny sukces? Jaką drogę oraz przeciwności losu musiała pokonać, żeby spełnić swoje największe marzenie i występować na scenie? Czy po zdobyciu takiej sławy można nadal pozostać sobą oraz prowadzić normalne życie?

„Gdyby ktoś się zastanawiał, tworzę sztukę dla samej sztuki… i dla własnej satysfakcji, bo jestem artystycznym potworem.”

„Jedyny pirat na imprezie” to niezwykle zabawny oraz inspirujący pamiętnik skrzypaczki, w którym dzieli się ona swoimi przemyśleniami oraz daje czytelnikom możliwość poznania jej przeszłości oraz największych pragnień. Jej droga nie była usłana różami i Lindsey musiała mierzyć się z wieloma trudnościami, które udało się jej pokonać dzięki wsparciu najbliższych osób. Jesteśmy świadkami jej niezwykłej walki o marzenia, która była dla mnie niezwykle inspirująca i dała mi naprawdę wiele do myślenia. To, co bardzo spodobało mi się w tej książce, to ogromne poczucie humoru Lindsey, dzięki któremu czytanie tej pozycji to czysta przyjemność.

Sama bardzo chętnie słucham piosenek skrzypaczki i uważam, że są naprawdę oryginalne oraz wyjątkowe. Nigdy jednak nie interesowałam się życiem Lindsey i dzięki tej pozycji miałam możliwość przyjrzeć się bliżej jej niezwykłym przygodom oraz towarzyszyć jej w chwilach słabości. „Jedyny pirat na imprezie” daje czytelnikowi wiele do myślenia oraz zmusza do głębszej refleksji. Co tak naprawdę liczy się w naszym życiu? Jak poradzić sobie z przeciwnościami losu? Oraz jak wiele trzeba poświęcić, żeby spełnić swoje marzenia? Lindsey zauroczyła mnie swoją osobowością oraz bezinteresownością i nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak trudne były dla niej początki jej kariery.

„Chcę spędzać więcej czasu, żyjąc teraźniejszością. Tylko ona istnieje naprawdę. Jeżeli będę zbytnio zajmować się rozpamiętywaniem przeszłości albo planowaniem przyszłości, jakieś wspaniałe momenty mogą mi uciec, zanim zdążę je przeżyć. Nie chcę później oglądać się za siebie i widzieć, że przeszły mi koło nosa.”

Czytanie tej książki było dla mnie niezwykle zabawną oraz ciekawą przygodą, którą na pewno na długo zapamiętam. Nie spodziewałam się, że ta książka aż tak bardzo mi się spodoba oraz że będę się przy niej tak dobrze bawić. Skrzypaczka włożyła w tę książkę całą siebie, co można zauważyć już od pierwszych stron. „Jedyny pirat na imprezie” jest wzbogacony fotografiami Lindsey z jej dzieciństwa oraz początków jej kariery. Serdecznie zachęcam do przesłuchania jej piosenek, które są według mnie naprawdę niezwykłe oraz jedyne w swoim rodzaju. Jeśli macie ochotę przeżyć niezwykłą oraz nieco szaloną przygodę z Lindsey, to zdecydowanie zachęcam Was do przeczytania tej książki. Naprawdę warto!

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję księgarni

Książkę można zamówić TUTAJ

Poniżej zamieszczam moją ulubioną piosenkę Lindsey Stirling :))

Moja ocena:

Treść:     10/10

Styl:     10/10

Okładka:     8/10

Wyzwania:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2 cm

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Recenzja „Jedyny pirat na imprezie” Lindsey Stirling

  1. ~Mirabelka pisze:

    Bardzo ją lubię i słucham od dawna, książkę widziałam w Empiku, ale nie byłam przekonana czy chciałabym ją przeczytać. Teraz wiem, że na pewno sięgnę po ten tytuł ;)

  2. Raczej sobie daruję tę książkę ;)

  3. ~Ellie pisze:

    Naprawdę taka dobra? To mnie zaskoczyłaś :)

  4. ~Tea pisze:

    Ta autobiografia zgrania same dobre recenzje ;) Może i ja powinnam się na nią skusić ;)

  5. Ciekawe, czy ja również bym się przy niej tak bawiła. Jestem tego ciekawa.

  6. ~[Kasia] pisze:

    Lindsey bardzo lubię, ale właściwie znam ją tylko od tej muzycznej strony :) I chyba na razie chcę, żeby tak zostało. Może za jakiś czas, gdy trochę ucichnie ten boom na jej książkę, zajrzę do nie :) Miło wiedzieć już teraz, że to ciekawa pozycja :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>