Recenzja „Od urodzenia” Elisa Albert

Ari nigdy nie podejrzewała, że po urodzeniu dziecka jej życie aż tak bardzo może się zmienić. Kobieta wyszła za mąż za piętnaście lat starszego od niej profesora, który choć bardzo stara się pomóc żonie w tych trudnych chwilach, to jednak nie jest w stanie zrozumieć, przez co Ari teraz przechodzi. Po narodzinach Walkera kobieta ma problem z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości, a perspektywa macierzyństwa coraz bardziej zaczyna ją przerażać. Czy uda jej się zaakceptować zmiany jakie zaszły w jej życiu? Jak wiele czasu będzie musiało upłynąć, żeby Ari udało się w końcu zapanować nad nową sytuacją oraz odnaleźć się w roli matki?

„Czasami, kiedy jestem z dzieckiem, myślę sobie: jesteś moim sercem i moją duszą, oddałabym za ciebie życie. Innym razem myślę: ty mały debilu, zostaw mnie, kurwa, w spokoju, żebym mogła podciąć sobie żyły w wannie i spokojnie umrzeć.”

Ari już jako mała dziewczynka musiała mierzyć się z wieloma przeciwnościami losu. Kobieta nigdy nie zaznała ciepła matczynej miłości, przez co wychowywanie własnego dziecka wywołuje u niej jeszcze większe przerażenie. Jej jedyne wspomnienia związane z matką wiążą się z ogromnym bólem oraz smutkiem, który towarzyszył Ari niemal przez całe jej życie. Zaraz po porodzie wszystko w życiu kobiety jeszcze bardziej się skomplikowało. Każdy jej dzień wypełniony jest opieką nad synkiem oraz prowadzeniem domu. Czy Ari zrezygnuje ze wszystkich swoich ambicji oraz doktoratu, żeby całkowicie poświęcić się swojej rodzinie?

„Nie możemy wyrzec się tego, co nasze, choćbyśmy bardzo się starali.”

Wszystko się zmienia, gdy w sąsiedztwie pojawia się Mina, która była kiedyś rockową piosenkarką. Mina jest teraz w dziewiątym miesiącu ciąży i sama musi odnaleźć się w nowej sytuacji. Kobiety bardzo szybko nawiązują kontakt i są dla siebie prawdziwym wsparciem w najtrudniejszych chwilach. Czy ich znajomość może przerodzić się w prawdziwą przyjaźń? Jak Ari oraz Mina poradzą sobie w roli matek? Już wkrótce najbliższe wydarzenia pokażą, jak wiele poświęcenia oraz trudu będzie wymagało od nich wychowywanie dzieci. Czy kobiety są na to gotowe? Czy macierzyństwo okaże się dla nich największym darem od losu, czy też prawdziwym przekleństwem?

„Litość jest tak cholernie definitywna, nieskończenie bardziej przykra niż pogarda.”

„Od urodzenia” to niezwykła książka, która pokazuje macierzyństwo od zupełnie innej strony. Autorka niczego nie upiększa, ani nie idealizuje w swojej książce, przez co cała historia wydaje się jeszcze bardziej autentyczna oraz prawdziwa. Czytelnik poznaje przemyślenia głównej bohaterki oraz jej wspomnienia. Choć zdarzały się nudniejsze fragmenty, to i tak lektura tej książki jest naprawdę bardzo interesująca. Najbardziej spodobało mi się to, że historia stworzona przez Elisę Albert jest zupełnie inna od wszystkich i pokazuje niezwykłą walkę, jaką obie kobiety podejmują każdego dnia.

Historia Ari jest niezwykle poruszająca i wywołuje u czytelnika wiele emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i czasami negatywnych. Już dawno nie przeżyłam tak ogromnego szoku, jak podczas czytania właśnie tej książki. W „Od urodzenia” nie znajdziecie raczej nagłych zwrotów akcji, ani trzymających w napięciu fragmentów. Wszystkie wydarzenia rozgrywają się raczej powoli, co dla niektórych może okazać się niewielką przeszkodą podczas czytania tej książki. Historia stworzona przez autorkę zmusza do głębszej refleksji oraz zastanowienia się nad istotą naszego życia. Polecam!

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu

Moja ocena:

Treść:     7/10

Styl:     7/10

Okładka:     8/10

Wyzwania:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 1,8 cm

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Recenzja „Od urodzenia” Elisa Albert

  1. ~Mirabelka pisze:

    Intrygująca książka i porusza ważny temat.

  2. Przeczytałam już kilka recenzji o tej pozycji i przyznaję, że jestem nią zainteresowana. Wiem, że jest to dość refleksyjna historia. Pozdrawiam :)

  3. Podoba mi się, że wywołuje tyle emocji. To lubię :)

  4. ~monalisap pisze:

    Macierzyństwo pokazane nie przez różowe okulary- to ciekawe i życiowe, być może poszukam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>