Recenzja „Snow Like Ashes” Sara Raasch

Kiedyś Primoria podzielona była na cztery Królestwa: Wiosnę, Lato, Jesień i Zimę. W każdym z nich panuje konkretna pora roku, która nigdy się nie zmienia. Władcy Królestw posiadają specjalne talizmany, w których jest przechowywyana magia, dzięki której są o wiele bardziej potężniejsi oraz która pomaga im w chwilach zagrożenia. Pomiędzy tymi krainami zawsze panował względny pokój do czasu, gdy jedno z Królestw zapragnęło zdobyć coś niezwykle wartościowego, co znajduje się na terenie Zimy. Wiosna nie zawaha się przed niczym, żeby osiągnąć swój cel oraz zyskać jedyną rzecz, która może zapewnić jej potęgę. Już wkrótce nastaną niezwykle niespokojne oraz mroczne czasy, które już na zawsze zmienią bieg historii Primorii.

“Even the strongest blizzards start with a single snowflake.”

Szesnaście lat temu napadnięto na Królestwo Zimy, które było bezradne w obliczu tak ogromnej przewagi wroga. Odebrano im całą magię oraz pozbawiono Królowej, która jako jedyna mogła powstrzymać ten koszmar. W jednej chwili życie mieszkańców tego Królestwa zostało wywrócone do góry nogami. Oprawcy bez żadnych skrupułów zamordowali wiele niewinnych osób, a tych którym udało się przeżyć miał spotkać jeszcze gorszy los. Wszyscy mieszkańcy zostali wzięci do niewoli i zamknięci w specjalnym obozie, w którym każdego dnia muszą niezwykle ciężko pracować. Jedyną nadzieją mieszkańców na uwolnienie jest grupka ośmiu ocalałych osób,  którym udało się uciec. Czy Zima odzyska kiedyś wolność? A jeśli tak, to jaką cenę będzie musiała za to zapłacić?

“Someday we will be more than words in the dark.”

Meira jest sierotą, która straciła swoich rodziców podczas oblężenia Zimy. Dziewczyna została wychowana przez byłego generała Królestwa, który wraz z innymi ocalałymi planuje odzyskanie utraconej magii oraz odbudowanie Królestwa na nowo. Meira od najmłodszych lat jest trenowana na wojowniczkę, aby pewnego dnia mogła stanąć do walki oraz zwrócić wolność uwięzionym mieszkańcom. Pewnego dnia Meira otrzymuje szansę na to, żeby zbliżyć się do tego celu, jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem. Już wkrótce dziewczyna zostanie uwikłana w niebezpieczną grę, której stawką nie będzie tylko jej życie, ale również przyszłość całego Królestwa…

“I wanted a life of my own, a life where I could feel myself being a part of Winter. And that, to me, came though fighting for it.”

Bardzo podobała mi się w tej książce kreacja wszystkich Królestw oraz ich mieszkańców. Autorka zachwyciła mnie swoją dbałością o szczegóły oraz niezwykłą wyobraźnią, która zabiera czytelnika do zupełnie innego, pełnego magii świata, z którym potem bardzo ciężko się rozstać. Na początku akcja rozwijała się raczej powoli, a autorka skupiła się bardziej na nakreśleniu nam całej historii związanej z upadkiem Zimy. Jednak z każdą następną stroną robi się coraz bardziej ciekawie i wszystko nabiera ogromnego tempa. Najbardziej podobało mi się zakończenie, które wprawiło mnie w ogromny stan osłupienia. Niewielu autorom udaje się mnie aż tak zaskoczyć, jak zrobiła to Sara Raasch.

W książce zdarzały się nudniejsze fragmenty, jednak mniej więcej od połowy książki autorka serwuje nam tak ogromną dawkę emocji oraz wrażeń, że jestem jej w stanie to wybaczyć. W „Snow like ashes” nie zabrakło również wielu tajemnic oraz intryg, które czynią tę pozycję jeszcze bardziej intrygującą.  Główna bohaterka jest niezwykle silną oraz niezależną postacią, która niejednokrotnie zaimponowała mi swoją odwagą oraz oddaniem do swojego Królestwa. Niestety książka nie została jeszcze wydana w Polsce, dlatego można ją przeczytać tylko w oryginale. Mam jednak nadzieję, że jakieś wydawnictwo skusi się jednak na jej wydanie. Wszystkim wielbicielom fantasy gorąco polecam!

Snow like ashes

                                           1. Snow Like Ashes      2. Ice Like Fire

Moja ocena:

Treść:     9/10

Styl:     9/10

Okładka:     10/10

Wyzwania:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3 cm

Czytam opasłe tomiska: 432 str.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Recenzja „Snow Like Ashes” Sara Raasch

  1. ~Mirabelka pisze:

    Książka dla mnie! Totalnie moje klimaty w 100%!
    Szkoda, że nie została wydana w Polsce, ale czytanie po angielsku to same plusy :)

  2. ~Ellie Moore pisze:

    Ostatnio czytałam właśnie o tej książce i zastanawiałam się czy będzie warta uwagi :)

  3. Lubię, gdy autor ma tyle wyobraźni, by stworzyć tak ciekawy świat przedstawiony. Z chęcią przeczytam.

  4. Od jakiegoś czasu mam zamiar częściej czytać książki po angielsku, więc chętnie sięgnę :) A ta okładka… nie da się od niej oderwać wzroku :)

  5. ~Tea pisze:

    Coś podejrzewam, że książka bardzo przypadłaby mi do gustu! Szkoda, że w Polsce nie została jeszcze wydana…

  6. ~Kathy Leonia pisze:

    po ang czytam chętniej niż po polsku:D

  7. ~Toukie pisze:

    Pierwsze słyszę, pierwsze widzę, ale po przeczytaniu recenzji totalnie się zachwyciłam. Fabuła ogromnie mi się spodobała – sam pomysł tych Królestw niby tak banalny, a jak bardzo zachwyca swoją prostotą. Na pewno przeczytam. Pierwsze myslalam, że to kontynuacja Ember in The Ashes. ksiazkowa-przystan.blogspot.com

  8. ~Meggie pisze:

    Zachęciłaś mnie do tej serii. Bardzo chciałabym przeczytać, gdyż lubię taką tematykę :)

  9. Ewa pisze:

    Zapowiada się całkiem nieźle. Szkoda, że po angielsku. Trzeba gdzieś wyczaić xd

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>