Recenzja „Przebudzenie labiryntu” Rainer Wekwerth

376047-352x500

dane p

Siedem osób budzi się nagle nago w lesie nie pamiętając nic ze swojego poprzedniego życia, oprócz swojego imienia. Okolica wydaje się zupełnie opuszczona i niezamieszkana przez nikogo. Jakim cudem znaleźli się w tym miejscu? I w jakim celu zostali w ogóle razem tutaj sprowadzeni? Jedyne co znajdują to plecaki, a w nim różne przedmioty, które mają umożliwić im przeżycia na tak nieprzyjaznym dla ludzi otoczeniu. Jednak już w krótce dowiadują się, że zostali wciągnięci w wyjątkowo brutalną i bezwzględną grę, w której stawką jest ich życie…

„Życie było walką. Przecież zawsze tak było, zmieniali się tylko przeciwnicy i miejsce walki.”

Czeka ich sześć różnych wymiarów, a w każdym następnym coraz więcej pułapek i jeszcze więcej niebezpieczeństw. Jednak to nie wszystko. Z każdą następną planszą zmniejsza się ilość bram, które umożliwiają przejście do następnego etapu. Za każdym razem jedna osoba odpada z gry, a zwycięzcą zostanie tylko jedna osoba. Rozpoczyna się niezwykle wykańczająca podróż, której celem będą bramy. Kto zostanie w tyle, a kto okaże się liderem? Jak w tej sytuacji można komukolwiek zaufać? Jedno jest pewne, czas beztroski się skończył i teraz uczestnicy muszą dać z siebie wszystko, jeśli chcą mieć jakąkolwiek szansę na przeżycie.

„Dlaczego zabraliśmy ze sobą do tego strasznego świata akurat naszą winę? Może to wszystko to jakiś rodzaj pokuty.”

Oprócz niesprzyjającego klimatu i ciężkich warunków pogodowych na zewnątrz czekają na nich niebezpieczne stworzenia, które na każdym kroku będą czekać na ich najmniejszy błąd i bez żadnych skrupułów ich zaatakują. Jednak największym niebezpieczeństwem wcale nie jest pogoda, czy dzikie stworzenia, a bezwzględność i okrucieństwo innych uczestników. Wszyscy zdają sobie sprawę, że teraz jedna osoba będzie musiała odpaść i każdy zrobi wszystko, żeby to nie był właśnie on. Jednak czy samodzielnie są w stanie pokonać wszelkie czyhające na nich pułapki? Czy wzajemna współpraca nie jest jedynym rozwiązaniem, które może ich uratować? A jeśli tak, to kto pierwszy podniesie na inną osobę rękę, kiedy w końcu dostaną się do bram? Już czas na największe wyzwanie w ich życiu. Kto jemu sprosta, a kto okaże się najsłabszym ogniwem?

„Jest tylko jedna nagroda. Jeden zwycięzca. Morderca przeżyje”

Na początku książka trochę przypominała mi „Więźnia labiryntu”, kiedy uczestnicy obudzili się samotnie w lesie i nie pamiętali nic poza swoim imieniem. Jednak z każdą następną stroną upewniałam się w przekonaniu, że „Przebudzenie labiryntu” jednak różni się od tamtej książki, co bardzo mnie ucieszyło. Co prawda dzieło Jamesa Dashnera bardzo mi się podobało, jednak po przeczytaniu tej lektury doszłam do wniosku, że „Więzień labiryntu” nie dorasta tej pozycji do pięt. „Przebudzenie labiryntu” jest pełne zwrotów akcji i czytelnik ma wrażenie, że cały czas coś się dzieje. Sam pomysł autora bardzo mi się podobał i zdecydowanie jest lepiej wykonany, niż autora „Wieźnia labiryntu”.

Bohaterzy są bardzo dobrze wykreowani i każdy jest na swój sposób wyjątkowy. Już dawno nie wciągnęłam się aż tak w jakąś książkę i mam nadzieję, że dalsze części będą równie intrygujące, jak pierwszy tom. Największym atutem tej książki są barwne postaci o których nie da się tak szybko zapomnieć. To właśnie dzięki nim cała tocząca się gra jest niezwykle emocjonująca i pełna zaskakujących momentów. Sama nie mogę się doczekać, kiedy druga część trafi w moje ręce, ponieważ jestem przekonana, że będzie równie dobra jak ta książka, a może nawet lepsza. Zdecydowanie polecam! :))

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję

GWFoksal.pl

Labirynt

376047-140x200376120-140x200376193-140x200

1. Przebudzenie labiryntu 2. Das labirynth jagt dich 3. Das labirynth ist ohne gnade

Moja ocena:

Treść:     9/10

Styl:     9/10

Okładka:     9/10

Wyzwania:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,3 cm

Czytam opasłe tomiska: 352 str. (tom I)

Czytam fantastykę III

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

12 odpowiedzi na „Recenzja „Przebudzenie labiryntu” Rainer Wekwerth

  1. ~Ajka pisze:

    Jak zaczęłam czytać Twoją recenzję, to od razu książka skojarzyła mi się z „Więźniem labiryntu”. Dobrze, że tak nie jest. Powieść jest w bibliotece, więc ją zaraz zamówię :) Jak ja uwielbiam barwne postacie.

  2. ~Ellie Moore pisze:

    Chętnie dam się namówić, a co tam :)

  3. ~awiola pisze:

    Skoro bohaterzy są tak dobrze wykreowani, to jestem na tak :)

  4. ~kathyleonia pisze:

    zaciekawiłam się:D klimacik jest :D

  5. ~MintElegance pisze:

    pierwszy akapit z recenzji brzmi jak opis horroru :P

  6. Coś dla mnie!
    Fabuła bardzo ciekawa!

  7. ~Julia K. pisze:

    Zdaje się, że to książka idealna dla mnie. Muszę zapamiętać tytuł i mieć go na uwadze przy następnej wizycie w księgarni :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)

  8. ~Cynka pisze:

    Skoro nie jest to kalka „Więźnia labiryntu” i przerasta go znacznie, może zastanowię się nad kupnem tej książki ;)

  9. ~Maria N. pisze:

    Lubię takie książki więc z pewnością po nią sięgnę :)

  10. Sam opis jakoś dziwnie mi przypomina „Więźnia labiryntu” i sama nie wiem czy chciałabym przeczytać tę serię, bo choć z początku wcześniej wspomniana trylogia mi się podobała to później nastąpiło zmęczenie materiału i już nie było tak fajnie. Jeszcze się zastanowię, ale jeśli już sięgnę to na pewno w późniejszej przyszłości ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>