Recenzja „Szczygieł” Zbigniew M.Nowak

1436966632

Czasami wystarczy jedna chwila, aby wszystko się skończyło. Jedna nieprzemyślana decyzja może prześladować nas przez całe życie. Hubert wraz z rodzicami, młodszą siostrą Kasią oraz swoją piękną dziewczyną Magdą spędzają razem wakacje nad morzem. Jednak wakacyjna sielanka nie trwa długo. Pewnego dnia Hubert skacze na główkę do morza. Nagle całe jego życie zostaje wywrócone do góry nogami. Chłopak jest sparaliżowany, a każda nawet najmniejsza chwila jest morderczą walką o życie …

Są chwile bez znaczenia – puste, jałowe i nudne, które przeciekają chyłkiem pozornie nieważne i bezpieczne. Mijają bez śladu i sensu. [...] Są i chwile brzemienne zdarzeniami, pamiętane na zawsze. Odmieniają życie jako punkty zwrotne. Niespodziewane i przeklęte [...]

Chłopak nigdy nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wielkim przywilejem może być wykonywanie nawet najprostszych czynności. Teraz nie jest w stanie wykonać nawet najmniejszego ruchu. Okres beztroski zakończył się w chwili skoku do wody. Teraz Huberta czeka niezwykle trudna i mozolna rehabilitacja, która nie daje pewności powrotu do zdrowia. Wszystkie jego priorytety zostały nagle zmienione o sto osiemdziesiąt stopni. Kiedyś marzył o dostaniu się na dobre studia, niezwykłych podróżach i niezapomnianych imprezach. Teraz nie myśli o niczym innym, jak o możliwości chodzenia. Coś co dla niektórych może wydawać się najzwyklejszą czynnością, dla niego nadal pozostaje jednym wielkim i póki co niespełnionym marzeniem …

Cierpienie nie uszlachetnia. To mit. Ono przede wszystkim niszczy. Niweczy i poniża.

Jednak oprócz niezwykle długiej rehabilitacji Hubert musi zmierzyć się z wieloma innymi trudnościami. Brak akceptacji innych mieszkańców jego miasteczka jest niezwykle bolesny. Jego sąsiedzi uważają wręcz, że jego niepełnosprawność to kara boska za grzechy jaki popełnił, dlatego nie zamierzają już z jego rodziną utrzymywać jakichkolwiek kontaktów. Wielu ludzi nie potrafi przestać patrzeć na osoby niepełnosprawne, jakby przybyli prosto z Marsa. Prawie wszyscy przyjaciele rodziny odwrócili się od niego, nie wiedząc co powiedzieć, czy jak zareagować na zaistniałą tragedię. Rodzice Huberta każdego dnia muszą mierzyć się z niewyobrażalnym stresem i niepokojem o zdrowie chłopaka. Czy Hubertowi uda się powrócić do zdrowia? Oraz czy kiedykolwiek chłopak będzie jeszcze szczęśliwy?

Życie, mój drogi, zazwyczaj jest gorsze od marzeń, choć nikt nie zaprzeczy, że najczęściej bywa ich efektem.

Historia opisana w tej książce jest oparta na faktach. Niejednokrotnie słyszymy o młodych osobach, które w wyniku skoku na główkę zostają sparaliżowane. Sama byłam niezwykle ciekawa przeżyć głównego bohatera. Było to dla mnie niezwykle ciekawe i na pewno inspirujące doświadczenie, które na pewno na długo pozostanie w mojej pamięci. Pokazana jest tu niezwykła siła i determinacja Huberta oraz całej jego rodziny. Przedstawiona tutaj tragedia skłania czytelnika do refleksji nad swoim życiem i pokazuje, że powinniśmy doceniać każdą nawet najmniejszą chwilę. Główny bohater jest niezwykłą postacią, której przez cały czas są rzucane kłody pod nogi. Jednak każdy cios jaki jest mu zadawany chłopak przyjmuje z pokorą i bez względu na wszystko Hubert zamierza walczyć do końca …

Książkę polecam naprawdę wszystkim! Oprócz historii Huberta pokazane jest wiele postaw innych niepełnosprawnych osób, które marzą o powrocie do zdrowia. Niejednokrotnie książka wprawiała mnie w ogromne wzruszenie, a czasami nawet niedowierzanie, że niektórzy ludzie potrafią być tak nietolerancyjni w stosunku do innych. Opisana historia pokazuje, jak niektóre osoby radzą sobie w obliczu nieszczęścia. Jestem pełna podziwu postawy całej rodziny Huberta, która bez względu na wszystko stała murem za chłopakiem i nigdy nie przestała w niego wierzyć. Książka naprawdę rewelacyjna :))

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję wydawnictwu

Moja ocena:

Treść:     9/10

Styl:     8/10

Okładka:     8/10

Wyzwania:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,9 cm

Czytam opasłe tomiska: 571 str.

Polacy nie gęsi III

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Recenzja „Szczygieł” Zbigniew M.Nowak

  1. ~awiola pisze:

    Książki oparte na faktach są zawsze najlepsze i wymuszają pewne refleksje. Ta mnie bardzo zainteresowała.

  2. Bardzo ale to bardzo zaciekawiłaś mnie swoją recenzją. Nie słyszałam o niej wcześniej. Muszę ją koniecznie przeczytać. Lubię taką tematykę choć jest delikatna.

    Pozdrawiam :)

  3. ~Angie pisze:

    Wow, książka wydaje się świetna :)

  4. ~cyrysia pisze:

    Ojej, jaka poruszająca historia ku przestrodze. Muszę koniecznie ją poznać.

  5. ~Mirabelka pisze:

    Słyszałam o tej książce, ale nie czytałam. Teraz chyba się za nią rozejrzę w księgarniach i bibliotekach. ;)

  6. Sama nie wiem czy bym chciała przeczytać, bo tyle się trąbi o tym żeby nie skakać na główkę w miejscach, których się nie zna, a ludzie i tak to robią, a mnie wtedy zaczyna denerwować ich brak wyobraźni. Wiem, że to tragedia i nie wiem jak to wyglądało z bohaterem książki, może wydam się teraz bezduszna, ale jeśli ktoś skacze na główkę to wie dobrze jakie mogą być tego konsekwencje, dlatego raczej po książkę nie sięgnę.

    P.S. Nominowałam Cię do LBA :) Więcej info tutaj: http://booksofmeworld.blogspot.com/2015/07/lba-8.html

  7. ~Kinga pisze:

    Rewelacyjna recenzja,widać,że książka naprawdę wywarła na Tobie ogromne wrażenie.Koniecznie muszę ją przeczytać ! :-)

  8. ~JustinaJ pisze:

    Chociaż nie czytam polskich autorów, „Szczygieł” wydaje się naprawdę ciekawy. Nie wykluczam, że po niego sięgnę. :)

  9. ~MintElegance pisze:

    Znam podobny przypadek.

  10. ~Ellie Moore pisze:

    Brzmi bardzo intrygująco, może dam się namówić ;)

  11. ~Gąska pisze:

    skoro tak polecasz to koniecznie muszę przeczytać :)

  12. ~bookworm pisze:

    Przerażające… człowiek nie docenia wielu rzeczy dopóki ich nie straci. Za to tak bardziej pozytywnie, dziś słyszałam historię o człowieku, który po skoku na główkę również był częściowo sparaliżowany przez rok… ale w tym czasie udało mu się napisać i wydać własną książkę ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>