Recenzja „Maybe Someday” Colleen Hoover

371036-155x220

Colleen Hoover jest jedną z moich ulubionych pisarek. Bardzo podoba mi się sposób, w jaki potrafi przelać całą gamę emocji na papier oraz to, że w jej książkach nic nie wydaje się w jakikolwiek sposób wymuszone. „Hopeless” było pierwszą pozycją spod jej pióra po jaką sięgnęłam i muszę powiedzieć, że ta książka całkowicie mnie oczarowała. Niestety jej kontynuacja „Losing Hope” napisana z punku widzenia Holdera była według mnie beznadziejna. Miałam wrażenie jakbym czytała streszczenie tomu pierwszego. Ogólnie raczej nie jestem fanką czytania tych samych historii tylko z punktu widzenia innego bohatera. Ale to jest jedyna jej książka, której nie mogłabym komuś polecić z czystym sumieniem. Inne jej dzieła, takie jak „Pułapka uczuć”, czy jej drugi tom „Nieprzekraczalna granica” są naprawdę cudowne i wszystkim gorąco je polecam. Kiedy tylko wyszła kolejna książka tej autorki: „Maybe someday” to  od razu wiedziałam, że koniecznie musi się znaleźć na mojej półce. Jednak czy i tym razem Colleen Hoover zachwyca swoich czytelników?

Sydney od zawsze pasjonowała się muzyką, dlatego wbrew woli jej ojca porzuciła studia prawnicze i zdecydowała się na kierunek związany właśnie z muzyką. Dziewczyna już od dwóch lat jest w udanym związku ze swoim chłopakiem Hunterem oraz ma bardzo dobre stosunki ze swoją współlokatorką i jednocześnie najlepszą przyjaciółką Tori. Jednak w dniu  dwudziestych drugich urodzin całe jej  życie rozpada się na milion drobnych kawałków w przeciągu zaledwie kilku sekund. Dziewczyna nigdy się nie spodziewała, że najbliższe osoby w jej życiu mogą wyrządzić jej taką krzywdę…

Sydney postanawia wyprowadzić się ze swojego mieszkania i nigdy więcej tam już nie wracać. Jednak prawda jest taka, że dziewczyna nie ma gdzie się podziać, a w dodatku nie ma przy sobie żadnych pieniędzy. Z pomocą przychodzi jej Ridge, chłopak z sąsiedztwa który mieszka naprzeciwko jej starego mieszkania. Sydney już od dłuższego czasu jest całkowicie zafascynowana jego grą na gitarze i każdego dnia wychodzi specjalnie na balkon, tylko po to aby chociaż przez chwilę posłuchać jego fenomenalnej gry. Ridge składa jej propozycję nie do odrzucenia…

„W życiu się nie spodziewałam, że dzień moich dwudziestych drugich urodzin zwieńczą prysznic w obcym mieszkaniu i spanie na kanapie należącej do chłopaka, którego znam zaledwie od dwóch tygodni. A wszystko to przez dwie osoby, na których zależało mi najbardziej na świecie i którym najbardziej na świecie ufałam.”

Ridge gra na gitarze odkąd tylko pamięta. Jednak ostatnio ma problem z napisaniem tekstów do swoich piosenek. Kiedy pewnego dnia zauważa dziewczynę z sąsiedztwa, która na balkonie śpiewa do jego muzyki, to od razu postanawia poznać ją trochę bliżej. Jednak Ridge jeszcze nie wie, że Sydney wywróci całe jego życie do góry nogami. Już nic w jego życiu nie będzie takie proste i nieskomplikowane jak dawniej. Od tej chwili nic nie będzie już czarne albo białe. Ridge będzie postawiony przed bardzo trudnym i bolesnym wyborem. Kogo chłopak posłucha – swojego serca czy rozumu? Czy łączące tych dwojga zamiłowanie do muzyki zbliży ich do siebie? Czy można kochać dwie osoby jednocześnie?

„Maybe someday” jest zdecydowanie jedną z najlepszych książek Colleen Hoover jakie czytałam. Nie mogłam się od niej wprost oderwać. Już dawno nie czytałam czegoś tak wspaniałego i poruszającego. Już od pierwszych stron pokochałam głównych bohaterów, którzy niejednokrotnie rozbawili mnie do łez. Humoru w tej pozycji można znaleźć naprawdę bardzo dużo, co bardzo mi się spodobało. Uwielbiam jak książka jest w stanie poprawić mi humor oraz sprawić, że na mojej twarzy gości szeroki uśmiech, a „Maybe someday” zdecydowanie to się udało. W książce poruszonych jest wiele trudnych tematów takich jak niepełnosprawność, przebaczenie oraz otrzymywanie drugiej szansy od najbliższych osób. W dodatku w środku tej książki znajdziemy wiele wspaniałych tekstów piosenek, które możemy potem odsłuchać na specjalnej stronie internetowej. To niesamowite uczucie móc samemu je usłyszeć i uważam ten pomysł za kapitalny. „Maybe someday” jest naprawdę wyjątkową pozycją, która na stałe pozostanie w moim sercu. Wszystkim gorąco polecam!!! :))

Moja ocena:

Treść:     10/10

Styl:     10/10

Okładka:     9/10

Moje wyzwania:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,4 cm

Czytam opasłe tomiska: 363 str. (tom I)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

37 odpowiedzi na „Recenzja „Maybe Someday” Colleen Hoover

  1. ~BookAda pisze:

    Bardzo kusząca i chyba jak na razie wszyscy dobrze o niej mówią w przeciwieństwie do „Hopeless” :D

  2. ~Oxfordka pisze:

    Losing Hope „na szczęście” wygrałam :P inaczej bym pewnie kupiła z samej ciekawości mimo że wypowiadasz się o niej na minus. Jeśli chodzi o Maybe someday, słyszałam, że jest świetna. Mam nadzieję, że w bliższej przyszłości również będę mogła powiedzieć o tej pozycji to samo :)

  3. ~Meggie pisze:

    Aż głupio przyznać, ale nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki :)

  4. ~Ellie Moore pisze:

    Czytałam już wiele pochlebnych recenzji i strasznie się cieszę, bo książka niedawno do mnie dotarła i już nie mogę się doczekać lektury ;)

    • addictedtobooks pisze:

      W takim razie życzę miłej lektury :))
      Mam nadzieję, że spodoba Ci się tak bardzo jak i mnie :>

  5. ~*starlight* pisze:

    Kolejna pozytywna recenzja o „Maybe Someday”. Koniecznie muszę przeczytać!
    recenzje-starlight.blogspot.com

    • addictedtobooks pisze:

      Mnie historia całkowicie oczarowała :> Już dawno nie czytałam tak świetniej książki :))

  6. Każda kolejna opinia jaką czytam – bardziej kusi. Twórczość pisarki już wypróbowałam, może mnie nie zachwyca, ale dobrze mi się ją czyta, więc powyższą powieść też kiedyś poznam :)

    • addictedtobooks pisze:

      „Maybe someday” to zdecydowanie najlepsza książka tej autorki. Dosłownie pochłonęłam ja w jeden wieczór, co rzadko mi się zdarza i bardzo żałowałam, że jest tak krótka :<

  7. Czytałam „Hopeless” tej autorki, które nie powaliło mnie na kolana. Nie wiem czy chcę poznawać kolejne książki tej Pani, ale jeśli już to za jakiś czas ;)

    • addictedtobooks pisze:

      Rozumiem :))
      Ja książkę „Hopeless” bardzo miło wspominam, jednak „Maybe someday” powaliło mnie na kolana. Historia jest zarówno zabawna jak i niezmiernie ciekawa, a bohaterów nie sposób nie polubić :)

  8. ~Mała Pisareczka pisze:

    Już przeczytałaś?!
    I tak dobrze oceniłaś!
    Chcę!

  9. ~cyrysia pisze:

    Nic dodać, nic ująć. Też uważam, że „Maybe someday” jest zdecydowanie jedną z najlepszych książek Colleen Hoover. Mnie w każdym razie urzekła bez reszty.

    • addictedtobooks pisze:

      W pełni się z Tobą zgadzam. Sama niedługo zabieram się za kolejną jej książkę „Ugly love” :))

  10. ~kathyleonia pisze:

    klimat może i ciekawy, ale chyba bym coś o krwi poczytała dziś:D

    • addictedtobooks pisze:

      A wiesz, że ostatnio też mnie naszła taka ochota :))
      Tylko nie wiem w jakiej książce mogłabym to znaleźć :D

  11. ~Kinga pisze:

    Czytałam jej „Hopeless” i „Pułapkę uczuć” .Obie bardzo mi się podobały,chociaż ta druga bardziej ;) „Maybe Someday”zaczęłam czytać ,ale na chwilę odłożyłam.Wrócę do niej w następnym tygodniu ;)

  12. Aaaaaa!! Strasznie Ci zazdroszczę, że masz już książkę za sobą :) Tyle dobrego o niej słyszałam, że nie mogę się doczekać kiedy trafi w moje łapki :)

    • addictedtobooks pisze:

      A ja żałuję, że mam ją już za sobą i wiem co się wydarzy. Chciałabym zapomnieć co było w tej książce i od nowa ją przeczytać :))

  13. ~Mirabelka pisze:

    Wydaje się interesująca a nie spodziewałam się tego ^^

    • addictedtobooks pisze:

      Największym atutem tej książki są bohaterzy, którzy niejednokrotnie rozbawili mnie do łez :>

  14. ~Cynka pisze:

    „Hopeless” nie zachwyciło mnie, nie wywarło na mnie takiego wrażenia, jakiego się spodziewałam. Dlatego też do „Maybe Someday” podchodziłam z rezerwą, nie oczekiwałam od tej książki za wiele. Kiedy się za nią zabrałam, pochłonęłam ją w kilka godzin, a później byłam w totalnej rozsypce. Naprawdę cudowna książka!

    • addictedtobooks pisze:

      Niedługo wydadzą kolejną książkę tej autorki – „Ugly love” na postawie której będzie film! Mam nadzieję, że będzie równie dobra jak i „Maybe someday” :>

  15. ~Diana pisze:

    Czytałam ,,Hopeless” i spodobała mi się, chociaż nie zakochałam się w tej książce. Jednak skoro ta książka wyszła najlepiej autorce to przeczytam :)

  16. ~agata pisze:

    Nie czytałam niczego tej autorki :) ale ta książka na początek jest chyba dobra :)

  17. ~#Ivy pisze:

    Jeszcze nie czytałam ani jednej książki tej autorki i nie zapowiada się na to, by to szybko nadeszło. Jakoś nie jestem przekonana do jej twórczości, mimo tylu pozytywnych recenzji. Ajj ta moja ośla natura. :)

    • addictedtobooks pisze:

      Może kiedyś najdzie się na tą książkę ochota. Jeśli już chciałabyś zacząć czytać coś tej autorki, to najlepiej zacznij właśnie od tej książki :>

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>