Recenzja „Lardżelka” Wanda Szymanowska

355057-155x220

W literaturze bardzo często spotykam się z wyidealizowanymi bohaterkami. Zazwyczaj są one szczupłymi kobietami o idealnej budowie ciała, które nigdy nie muszą sobie odmawiać kawałka ciasta czy tabliczki czekolady. Niestety to nie oddaje prawdy. W naszych czasach coraz więcej ludzi boryka się z nadwagą. Najczęstszymi jej przyczynami jest stres, jedzenie łatwo dostępnej niezdrowej żywności czy ciągłe podjadanie pomiędzy posiłkami. Otyłość jest naprawdę bardzo istotnym problemem, który niestety często jest bagatelizowany. Pani Wanda Szymanowska sprezentowała nam jednak bohaterkę, która jest całkowitym przeciwieństwem promowanych przez wielu autorów chuderlaków.

Zofia waży ponad sto kilogramów i już od dziecka boryka się z nadwagą. Zawsze miała ogromne kompleksy dotyczącymi swojego wyglądu. W pracy była ciągle niedoceniana. Nigdy nie wysyłano jej za granicę, ponieważ „grubaska” nie może przecież dobrze promować firmy. Jej pomysły nigdy nie były brane pod uwagę, a jej szef zawsze ją dyskryminował. Gdy Zofia wybiera się na zakupy, to zawsze musi się liczyć z tym, że usłyszy wiele smutnych i okrutnych komentarzy na temat jej wagi. Samo wyjście do sklepu z odzieżą napawa kobietę przerażeniem, ponieważ ranią ją pełne pogardy spojrzenia ekspedientek. Jednak Zofia wszystko to spokojnie znosi i nigdy nie walczy o swoje. Wydaje jej się, że skoro jest gruba, to nie zasługuje na coś lepszego. Jednak pewnego dnia kobieta załamuje się, gdy w sylwestra usłyszała od swojego narzeczonego okrutny komentarz na temat jej postury. Zofia ma już dość użalania się na sobą i zajadania wszystkich smutków słodyczami. Zdecydowała, że najwyższy czas na jakąś zmianę w swoim życiu, dlatego wybiera się do ośrodka o nazwie „Lardżelka”.

Ośrodek ten pomaga osobom borykającym się z nadwagą zrzucić zbędne kilogramy oraz nauczyć, jak można ten efekt później utrzymać. Są tam organizowane zajęcia z dietetyczką, która pokazuje co można jeść, a jakich produktów lepiej unikać. Każdego dnia prowadzone są wyczerpujące treningi oraz długodystansowe biegi, które mają za zadnie zwiększyć kondycję uczestników oraz zachęcić do jakiejkolwiek aktywności. Zofia pełna nadziei przyjeżdża do ośrodka i ma nadzieję, że w końcu uda jej się coś zmienić w swoim życiu. Jednak czy kobiecie uda się oprzeć licznym pokusom, które będą czaić się na jej długiej drodze? Czy Zofia udowodni wszystkim, że silna wola i wytrwałość wystarczą, aby osiągnąć swój wymarzony cel?

Książka skłania do głębszej refleksji na temat akceptacji ludzi otyłych. Wiele osób wyśmiewa się z nich i ich poniża, zamiast wyciągnąć do nich rękę i pokazać, że wygląd tak naprawdę nie ma znaczenia. Ludzie coraz bardziej stają się wyrachowani i nie potrafią zaakceptować osoby wyglądającej trochę inaczej od nich. Zofia jest dla mnie ogromną inspiracją. Pokazuje, że jeśli czegoś naprawdę bardzo chcemy, to możemy to osiągnąć. To prawda, że droga do celu będzie trudna i pełna pułapek, ale jeśli uda nam się na niej wytrwać, to osiągniemy swój mały sukces.

„Lardżelka” jest napisana naprawdę w bardzo lekki i zabawny sposób. Znajdziemy w niej kilka porad dotyczących odchudzania i niektóre z nich były dla mnie bardzo ciekawe i przydatne. Bardzo ubolewam nad faktem, że ta książka ma tak mało stron. Niektóre wydarzenia były też dla mnie za mało rozbudowane, ale może wynika to z faktu, że jestem przyzwyczajona do trochę bardziej obszernych książek. Niestety okładka nie za bardzo przypadła mi do gustu. Po lekturze tej pozycji cały czas zadaję sobie pytanie, czy ja aby na pewno nigdy nie spojrzałam trochę inaczej osobę otyłą? Czy mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wygląd nie ma dla mnie znaczenia? Od teraz na pewno będę całkiem inaczej patrzeć na całą sprawę. Ból i smutek Zofii na niektóre komentarze dał mi naprawdę wiele do myślenia i wiem, że wcześniej nie do końca byłam sprawiedliwa dla osób z nadwagą. „Lardżelka” zmieniła mój sposób patrzenia na innych ludzi i uświadomiła, że to nie wygląd jest najważniejszy, ale to co jest w środku każdego z nas.

Za możliwość przeczytania tej książki chciałabym serdecznie podziękować Pani

Wandzie Szymanowskiej.

Inne książki autorki:

281276-155x220

Moja ocena:

Treść:     7/10

Styl:     8/10

Okładka:     6/10

Wyzwania:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 1,1 cm

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

34 odpowiedzi na „Recenzja „Lardżelka” Wanda Szymanowska

  1. ~Meggie pisze:

    Ciekawy tytuł i taka też wydaje się treść :).

  2. ~Kinga pisze:

    Tym razem raczej podziękuję ,chociaż może kiedyś… Kto wie ? ;)

  3. Widziałam gdzieś tę książkę, ale jakoś nie byłam zainteresowana. Może kiedyś się skuszę :)

  4. Na razie również podziękuję.
    Nie czuję się adresatką tej książki.

  5. ~cyrysia pisze:

    Fajnie, że mimo ważnej tematyki „Lardżelka” jest napisana naprawdę w bardzo lekki i zabawny sposób. W takim razie, w wolnym czasie będę miała ją na uwadze.

    • addictedtobooks pisze:

      Czyta się ją naprawdę bardzo szybko, a lekkość w jaką autorka ją napisała bardzo mi się spodobała :))

  6. ~kathyleonia pisze:

    mimo że nie moja klimatyka, to czuję że bohaterkę bym polubiła:D

  7. ~Ellie Moore pisze:

    Brzmi ciekawie, naprawdę. Może kiedyś, jeśli uda mi się gdzieś wypatrzeć, przeczytam :)

  8. Taaak, wyidealizowani bohaterowie to motyw, który się wpisał w większość książek, dlatego lubię czytać takie powieści, w których jednak bohaterowie nie są tacy idealni ;) Wtedy książki wydają mi się o wiele bardziej realne :)

    • addictedtobooks pisze:

      Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Ja lubię, jak bohaterzy mają jakieś wady, bo nie ma ludzi idealnych :>

  9. ~Diana pisze:

    Książkę czytałam i bardzo miło wspominam. Fajnie, że autorka poruszyła temat, a przy okazji zrobiła to tak lekko. :)

    • addictedtobooks pisze:

      To właśnie ta lekkość tak bardzo mi się spodobała. Po „Zielone kalosze” też niedługo sięgnę, bo jestem bardzo ciekawa tej książki :))

  10. ~awiola pisze:

    Książka porusza bardzo trudny temat. Warto do niej zajrzeć.

    • addictedtobooks pisze:

      To prawda. A mało jest książek, w których główna bohaterka nie ma idealnej budowy ciała. A szkoda, że promowane są same szczupłe bohaterki :(

  11. ~Patrycja pisze:

    Książka zapowiada przyjemną, lekko lekturę, która może odrobinę zmienić moją ocenę na osoby z nadwagą. Może kiedyś spróbuje. ;)

    Pozdrawiam.

  12. ~JustinaJ pisze:

    Nie czytuję książek z tego gatunku, więc tu raczej sobie podziękuję. ;)

  13. ~wayland pisze:

    Uwielbiam postacie nietuzinkowe i nieidealne, nie wszyscy muszą być szczupli, mieć 1,75-180 wzrostu i włosy do pasa. To chyba książka specjalnie dla mnie :D

    • addictedtobooks pisze:

      Mnie to naprawdę czasami irytuje, że główne bohaterki zawsze są szczupłe, mają duże piersi i idealnie białe zęby. Zdecydowanie wolę bohaterów nieidealnych :))

  14. ~Ann Wars pisze:

    Pomimo tego, że lubię ”nieidealne” postacie, książce muszę podziękować. Mało interesuje mnie ta tematyka, a od książek polskich autorek na razie trzymam się z daleka.

  15. ~bookworm pisze:

    Hmm nie jestem do końca pewna, czy by mi się spodobała. Aczkolwiek co do wyidealizowanych bohaterów to coś okropnego, może nie w książkach, ale w telewizji są na każdym kroku i… niszczą innym dobre zdanie o swoim wyglądzie.

  16. Okładka faktycznie nie powala, ale w końcu nie to jest najważniejsze, więc może się skuszę. :)

    • addictedtobooks pisze:

      Wiadomo, że okładka nie jest wcale najważniejsza, jednak ja bardzo lubię, jak jest na czym zawiesić oko. Sama treść książki jest naprawdę bardzo ciekawa i refleksyjna :))

  17. ~Beti pisze:

    Fajna opowieść, wciągnęłam się:) Słodkie były te obrazki na końcach rozdziałów:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>