Recenzja „Nieskończoność” H.J. Rahlens

189531-155x220

Czy kiedykolwiek wyobrażaliście sobie, jak będzie wyglądał świat za pięćdziesiąt, sto, a może nawet dwieście lat? Jak bardzo będzie różny od tego, który teraz znamy? Czy maszyny przejmą obowiązki ludzi, powstaną niezwykłe wynalazki, a może nawet możliwe będzie życie na innych planetach? Zawsze bardzo chętnie sięgam po książki, w których autorzy tworzą niezwykłe wizje przyszłości. Uwielbiam pomysłowość, jaką wielu pisarzy udało się wykazać i mnie zachwycić. Jednak czy „Nieskończoność” można zaliczyć do książek, które zasługują na miano wyjątkowych?

Jest rok 2264. Minęło już sto pięćdziesiąt lat od okresu nazywanego Mroczną Zimą. Ludzkość czekały mroczne i niebezpieczne czasy. A wszystko to z powodu tajemniczej choroby, która zabiła tysiące ludzi. Epidemia niemieckiej dżumy siała popłoch u każdego człowieka i nikt nie mógł czuć się bezpieczny. Każdy żył ze świadomością, że ten dzień może być jego ostatnim…

Podczas heroicznej walki z epidemią, ludzie podjęli dość wstrząsającą decyzję. Postanowiono usunąć z użycia zaimek osobowy „ja”. Od teraz każdy musiał mówić o sobie w postaci bezosobowej. Miało to spowodować, że nikt nie będzie już indywidualną jednostką, ale wszyscy będą tworzyć grupę ludzi, których połączył wspólny cel, jakim jest walka z chorobą. Jednak gdy kryzys został zażegnany, postanowiono dalej kultywować jedność społeczeństwa i brak indywidualizmu. Czy to była dobra decyzja?

Dwudziestosześcioletni Finn Nordstrom jest historykiem i niemieckim tłumaczem języka niemieckiego, który już od dawna jest uważany za język martwy. Dla chłopaka to normalne, że mówi o sobie: „Ten podróżnik..”, „Ten mężczyzna”, czy „Ten historyk”. Sam nie rozumie, jak można było kiedyś wyrażać się inaczej.  Świat w którym żyje jest zupełnie inny od tego, który teraz znamy. Większość prac wykonują roboty, które są traktowane jako darmową siłę roboczą. Ludzie posługują się mózgołączem, dzięki któremu mogą zapisywać swoje wspomnienia, czytać książki czy nawet rozmawiać z inną osobą. Nie istnieje w tych czasach coś takiego jak wysiłek fizyczny. Społeczeństwo zrezygnowało nawet z odręcznego pisania, wszystko wykonuje za nich technika i nowe wynalazki.

Miłość uważana jest za coś niepożądanego. Ludzie nie pobierają się z miłości, a jedynym celem zawierania małżeństw jest płodzenie potomstwa. Po Mrocznej Zimie cała populacja skupiła się na przetrwaniu oraz odbudowaniu zniszczonego świata. Prokreacja była jednym z najważniejszych obowiązków ludzi żyjących w tych czasach. Jeżeli dana osoba sama nie wybierze sobie partnera do trzydziestego roku życia, to zrobi to za nich państwo…

W szkole uczono ich, że miłość prowadziła do egotyzmu, zazdrości, obłędu, nieszczęść i wojen. Po co ktokolwiek miałby jej pragnąć „na wieczność”?

Pewnego dnia Finn zostaje poproszony o przetłumaczenie pamiętnika pewnej nastolatki z XXI wieku, jeszcze zanim nastała Mroczna Zima. Chłopak jeszcze nie wie, że to co w nim przeczyta, sprawi, że cały jego światopogląd zmieni się na zawsze. Czy to był błąd, że na świecie nie istnieje już coś takiego jak indywidualność? Czy życie bez miłości nie jest pozbawione sensu? Główny bohater nie zdawał sobie sprawy, że przyjmując tą propozycję pracy zostanie wciągnięty w wir niezwykłych doświadczeń. Z każdą mijającą chwilą, Finn czuje, że rośnie jego fascynacja właścicielką pamiętnika Elianą. Czy to w ogóle możliwe, że drogi tych dwóch osób z kompletnie innych epok, mogą się skrzyżować? Przed chłopakiem czeka wiele wyzwań, niespodzianek i trudnych wyborów. Czy jest gotowy walczyć o zakazane uczucie?

Wyobrażać sobie życie bez niej to jakby wyobrażać sobie życie, którego się nie przeżyło.

Sama nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać po tej książce. Przedstawiona historia Eliany i Finna jest zdecydowanie wyjątkowa i na swój sposób magiczna. Wątek romantyczny w tej książce bardzo mi się podobał, ze względu na to, że był oryginalny i z całą pewnością zapadający w pamięć. Niestety główny bohater był zazwyczaj nudny jak flaki z olejem. Na początku książki miałam wrażenie, że ma pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt lat, a nie niespełna dwadzieścia sześć. Zdecydowanie wolę bohaterów, którzy mają „jaja”, a nie umysł emeryta.

Bardzo żałuję, że autorka nie pokusiła się na lepsze rozwinięcie wątku o okresie Mrocznej Zimy. W ogóle nie jest wytłumaczona przyczyna pojawienia się na świecie epidemii, ani skutków jakie wywołała. A szkoda, bo bardzo chętnie przeczytałabym o tym trochę więcej. Jednak świat w którym żyje Finn jest zdecydowanie lepiej wykreowany. Tutaj nie czułam już żadnego niedosytu. Sam pomysł na książkę jest bardzo ciekawy i dobrze zrealizowany. Potrafię nawet przymknąć oko na nijakość głównego bohatera, a wszystko to z racji niezwykłej historii miłosnej. Naprawdę bardzo mi się spodobała, była magiczna i jedyna w swoim rodzaju. Książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie i od teraz mam do niej niemały sentyment. Oby w następnej książce tej autorki główny bohater był bardziej przebojowy, bo Finn z całą pewnością do takich nie należy…

Moja ocena:

Treść:     7/10

Styl:     7/10

Okładka:     9/10

Wyzwania:

Czytam fantastykę III

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,2 cm

Czytam opasłe tomiska: 453 str.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

24 odpowiedzi na „Recenzja „Nieskończoność” H.J. Rahlens

  1. ~kathyleonia pisze:

    tematyka fantazyjna może nie bardzo, ale sam pomysł i kreacja warte uwagi:D

  2. ~Diana pisze:

    Szkoda, że autorka nie dopracowała tego wątku. Mimo to zainteresowała mnie ta książka.

  3. ~awiola pisze:

    Sama wizja przyszłości bez miłości mnie przeraża. Ale książkę chętnie bym przeczytała.

    • addictedtobooks pisze:

      Świat bez miłości kojarzy mi się z serią „Delirium”, która nawiasem mówiąc jest boska! :))

  4. Kiedyś miałam w planach, ale jakoś teraz mnie do niej nie ciągnie.
    Choć kto wie ;)

  5. ~Króliczara :) pisze:

    Tytuł interesujący, recenzja też przyciąga, ale sama nie wiem czy czytać :D
    http://przyszopceuszatych.blogspot.com/

  6. ~Ewa pisze:

    Pamiętam, że kiedyś przyglądałam się jej w Empiku, ale nie mam pojęcia, dlaczego jej nie kupiłam. Teraz czuję swój błąd i będę musiała go naprawić. Kolejna książka do listy TBR… Źle ze mną będzie, źlee… Gdzie ja to pomieszczę? :c

    Zapraszam do siebie
    http://to-read-or-not-to-read.blog.pl/

  7. ~Ellie Moore pisze:

    Czytałam wiele negatywnych opinii na temat tej książki, więc na razie sobie odpuszczę ;)

  8. ~cyrysia pisze:

    Jakoś nie mam przekonania do tej książki. Po prostu jej fabuła nie wzbudziła mojego zainteresowania, więc jednak chyba spasuje.

    • addictedtobooks pisze:

      Ja sama mam trochę sprzeczne uczucia wobec tej książki, z jednej strony bardzo mi się podobała, a z drugiej czegoś mi w niej zabrakło :<

  9. ~Kinga pisze:

    Miałam ją na uwadze,ale pojawiło się tyle negatywnych opinii,że ją sobie odpuściłam . Może za jakiś czas sama ją przetestuję ;)

    • addictedtobooks pisze:

      Mnie książka nie powaliła na kolana i spodziewałam się trochę czegoś innego. Jednak według mnie sama historia była urocza :))

  10. ~[Kasia] pisze:

    Przerażająca wizja przyszłości i wcale nie taka nierealna, przynajmniej gdy mowa o tych technicznych rozwiązaniach. Niebanalny wątek miłosny mnie zaintrygował, bo w tym temacie nie jest łatwo o oryginalność.

  11. ~wayland pisze:

    Chcę tą książkę, dobrze, że dzień dziecka niedługo… :D

    • addictedtobooks pisze:

      Ja to nadal myślę jaką książkę chcę dostać na dzień dziecka. Nie mogę się zdecydować xd

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>