Recenzja „W śnieżną noc” Lauren Myracle, John Green, Maureen Johnson

315020-155x220

Co prawda zima już prawie za nami, ale zobaczyłam ją w swojej bibliotece i nie mogłam się powstrzymać. Wiedziałam, że muszę ją koniecznie przeczytać.

„W śnieżną noc” jest zbiorem trzech różnych opowiadań. Każde jest ze sobą w jakiś sposób powiązane, co nadaje książce spójność. Bardzo klimatyczna książka, która w pełni oddaje ducha świąt. Mimo iż nigdy nie byłam fanką opowiadań (zawsze za bardzo przywiązuję się do bohaterów) to książka wypadła całkiem nieźle :))

I. „Podróż wigilijna” Maureen Johnson

Główną bohaterką jest Jubilatka. Dziewczyna planuje w tym roku spędzić święta wraz ze swoim chłopakiem. Niestety nie wszystko idzie po jej myśli. Jej rodzice od lat są kolekcjonerami wioski Flobe – miniaturowych figurek przedstawiającymi świąteczne budynki. W te święta jak co roku udali się po kolejny budynek do swojej bezcennej kolekcji. Jednak zaangażowali się w bójkę o jeden z egzemplarzy. Teraz muszą spędzić noc w areszcie. Jubilatka jest załamana. Teraz musi jechać do dziadków na Florydę. Choć panuje ogromna burza śnieżna, dziewczyna wsiada w pociąg, nieświadoma co ją czeka. Pociąg wjeżdża w zaspę śnieżną i zostaje unieruchomiony. Jubilatka utknęła w zimnym pojeździe, bez jedzenia ani ciepłych ubrań, w dodatku z czternastoma cheerleaderkami. Decyduje się na ciężką przeprawę do pobliskiego baru w Gracetown. Jeszcze nie wie, że ta podróż na zawsze odmieni jej życie …

II. „Bożonarodzeniowy cud pomponowy” John Green

Rodzice Tobina utknęli w innym mieście i nie mają jak wrócić do niego do domu.. Z powodu burzy śnieżnej odwołano wszystkie loty. Chłopak jednak wcale nie jest nieszczęśliwy z tego powodu. Wraz ze swoimi przyjaciółmi – JP i Diuk oglądają maraton Jamesa Bonda. Przerywa im telefon od przyjaciela, który informuje ich że w barze w którym pracuje pojawiły się cheerleaderki. Wszyscy decydują się na wyprawę. Podróż nie jest prosta, utrudnia ją śnieg i inni zainteresowani spędzeniem wieczoru z dziewczynami. Tobin wraz z przyjaciółmi się nie poddają. Diuk nie jest jednak za bardzo chętna na zbliżające się spotkanie. Ma już dość tego, że chłopcy skupiają się tylko na cheerleaderkach. Czy to możliwe, żeby Tobin w końcu przestał na nią patrzeć jak na kumpelę, a bardziej jak na dziewczynę? Czy przyjaźń damsko-męska może przerodzić się w coś głębszego? W święta wszystko jest możliwe …

III. „Święta patronka świnek” Lauren Myracle

Czy chcielibyście móc cofnąć czas? Naprawić błędy w przeszłości? Addie o niczym innym nie marzy. Zdradziła swojego chłopaka na imprezie. Rozstali się. Teraz dziewczyna nie umie sobie poradzić z pustką, jaka została po stracie Jeba. Dziewczyna postanawia napisać do niego maila, w którym przeprasza go i prosi od drugą szansę. Czy chłopak jej wybaczy? Czy ich związek będzie miał jakąkolwiek przyszłość? W dodatku wszyscy jej znajomi zarzucają jej, że myśli tylko o sobie. Dlatego Addie postanawia udowodnić, że jest w stanie zrobić coś dobrego dla innych. Jednak nie jest to takie proste, jak wcześniej myślała …

Podsumowując książka jest na prawdę bardzo dobrze napisana. Było w niej bardzo dużo zabawnych momentów. Najbardziej podobało mi się pierwsze opowiadanie napisane przez Maureen Johnson. Bardzo ciekawie nakreślone postaci, których nie sposób nie pokochać. Jest również chyba najbardziej zabawne. Żałowałam, że nie poznam dalszych losów bohaterów. Niestety John Green w swoim opowiadaniu mnie troszeczkę zawiódł. Spodziewałam się czegoś lepszego. A jego opowiadanie było dość przeciętne. Podobnie jak to, napisane przez Luren Myracle. Mimo wszystko książka może być  miłym umileniem czasu na jakiś wieczór. Z całą pewnością oddaje klimat świąt i jest idealna na poprawę humoru :))

Moja ocena:

Treść:    7/10

Styl:     8/10

Okładka:     8/10

Wyzwania:

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,5 cm

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

32 odpowiedzi na „Recenzja „W śnieżną noc” Lauren Myracle, John Green, Maureen Johnson

  1. ~Diana pisze:

    Czytałam tę książkę, ale liczyłam na coś więcej od Greena. Trochę się zawiodłam.

  2. Ewa pisze:

    Czytałam to tak właściwie tylko ze względu na Greena a okazało się, że jego opowiadanie było według mnie najgorsze. Jednak pozostałe dwa ratowały całą książkę. I fajnie zrobili, że te historie były ze sobą połączone :D

    http://to-read-or-not-to-read.blog.onet.pl

    • addictedtobooks pisze:

      Najlepsze było pierwsze opowiadanie. Nie znam autorki, ale może zapoznam się bliżej z innymi jej książkami :))

  3. ~Cynka pisze:

    Lubię Greena, ale jakoś nie ciągnie mnie do tej książki.

  4. ~kasjeusz pisze:

    Pewnie w okresie bożonarodzeniowym – może za rok, może za dwa – sięgnę po tę książkę. Teraz już chyba nie potrafiłabym się wczuć w atmosferę opowiadań. Czasami po prostu to, kiedy i w jakiej sytuacji czytamy daną pozycję, wpływa na nasz odbiór. ;)

  5. Ja ogólnie za Greenem nie przepadam, bo w ogóle mnie jego twórczość nie przekonuje, ale mam w planach te opowiadania, ale to pewnie bliżej kolejnych świąt żeby jakiś klimat był ;)

    • addictedtobooks pisze:

      Ja właśnie też za nim nie przepadam. A wszyscy inni się nim zachwycają … No cóż, każdy ma inny gust :))

  6. ~Tea pisze:

    Tyle dobrego słyszałam już o tej książce, że w końcu muszę się z nią zapoznać ;)

  7. Czytałam, ale mi najbardziej podobało się opowiadanie Greena :)

  8. Eee, chyba nie dla mnie.

  9. ~Patrycja pisze:

    Mam ją na swojej półce, ale obecnie czekam na następne święta z jej lekturą. ;) Szczególnie przekonał mnie do sięgnięcia Green.

    Pozdrawiam.

    • addictedtobooks pisze:

      Ja żałuję, że nie przeczytałam jej w te święta, bo książka jest na prawdę bardzo klimatyczna :)

  10. ~Ann Wars pisze:

    Też nie jestem wielką fanką opowiadań (prawdę mówiąc ”W śnieżną noc” było pierwszym zbiorem opowiadać jakie przeczytałam), ale muszę przyznać, że ta książka nawet mi się spodobała. Chociaż jeśli mam być szczera, to ostatnie opowiadanie nieco mnie zirytowało (albo może sama bohaterka?)

    • addictedtobooks pisze:

      Bohaterka ostatniego opowiadania rzeczywiście mnie również trochę irytowała. Cały czas tylko się rozczulała nad sobą. Ale Gabriel ratuje to opowiadanie :)

  11. Muszę się przyznać, że nie poznałam jeszcze twórczości Grenna. I jeśli chodzi o opowiadania, to nie przepadam za nimi – zdecydowanie wolę dłuższe formy literackie ;)
    „W śnieżną noc” kusi jednak swoim klimatem i nie wykluczam, że w któreś Święta sięgnę po tę książkę ;)

  12. ~Bluemelody pisze:

    Niestety tego zbioru jeszcze nie czytałam. Moja dobra koleżanka mi tą książkę poleciła, ale jakoś nie mogę się zmusić do przeczytania jej, zwłaszcza że o ile się nie mylę w mojej bibliotece jej nie ma. Po tym co napisałaś (o ile czas pozwoli) może po nią sięgnę, choć chwilowo po przeczytaniu paru bezsensownych książek mam pewną zrazę do czytania. Muszę się z niej otrząsnąć xd
    Pozdrawiam!

  13. ~Rosemarie pisze:

    Zdecydowanie mi się podobała. Ma fajny, świąteczny klimat. Pierwsze opowiadanie najlepsze, natomiast Greena było jak dla mnie najgorsze. :)

    • addictedtobooks pisze:

      Mi również najbardziej podobało się pierwsze opowiadanie, najgorsze dla mnie było chyba jednak trzecie. Główna bohaterka była strasznie irytująca ;<

  14. ~wayland pisze:

    Skoro mówisz, że ta książka mimo, iż książka o świątecznym nastroju da się ją przeczytać nie w czasie świąt to na pewno z chęcią ją przeczytam, choćby i w wakacje :D

  15. ~Natalia pisze:

    Bardzo rzadko sięgam po opowiadania, bo nie lubię ich czytać. Po te nie sięgnę, bo tematyka mi nie leży i wydaje mi się, że tylko bym przemęczyła :/

    • addictedtobooks pisze:

      Te opowiadania bardzo dobrze się czyta, ponieważ każde jest ze sobą powiązane. Jest to spójna historia z ciekawymi bohaterami. Książka zapewnia mile spędzony wieczór :))

  16. ~Ajka pisze:

    Mnie również podobało się najbardziej pierwsze opowiadanie. Ogólnie na książce strasznie się zawiodłam i nużyła mnie. Dobrze, że przynajmniej Tobie się podobała:)

    • addictedtobooks pisze:

      Dałam dość wysoką ocenę, ponieważ książka ma niezwykły klimat i ciekawie opowiedziane historie :))
      Nawet jeśli zawiodłam się trochę na opowiadaniu Greena, to mimo wszystko książka jest według mnie warta przeczytania, najlepiej w okresie świątecznym :))

  17. ~Roxx pisze:

    Z tego, co słyszałam, to książki Greena są naprawdę dobre. Sama jednak nie liczę na zbyt dużo, bo tego pisarza polecają głównie sami gimnazjaliści, którzy czasem nie doceniają innych, o wiele lepszych książek, a czytają tylko to, co na topie…
    Książke mogę jednak wypożyczyć w każdej chwili, więc na pewno w wolnym czasie po nią sięgne. Mam nadzieję, że się nie zawiodę, a opowieść będę mile wspominać…
    Pozdrawiam Serdecznie!
    Zapraszam również do siebie na opowieść. Może ją też bedzesz chciała ocenić? #amatorka

    • addictedtobooks pisze:

      Ciężko mi stwierdzić, czy książki Greena są dobre. „Gwiazd naszych wina” mi się podobało i była to jedyna jego książka którą przeczytałam. W tym opowiadaniu z kolei w ogóle mnie nie zaciekawiła przedstawiona przez niego historia. Muszę sięgnąć po inną jego książkę :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>